Home Zawody Liga Adrenalin - Kobarid 05.2007
Liga Adrenalin - Kobarid 05.2007 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Tomo   

Nie wiem od czego zacząć. Może od początku tzn. od tego, że ponieważ nie wypalił wyjazd na Bavarian Open musiałem znaleźc jakąś alternatywę. Okazało się - ku mojemu zadowoleniu, że będzie to kameralna impreza pt.: "Liga Adrenalin Kobarid". Na liście zawodników 60-kilku pilotów, większość ze Słowenii, chociaż jest też kilku Węgrów, Chińczyk, Austriak. Jest też Amerykanin a nawet Szkot będący na dobrowolnym wygnaniu do Hiszpanii. Impreza FAI cat. 2.

Zawody są zaplanowane na 4 dni: czwartek - niedziela, ale postanawiam skorzystać z okazji i polatać kilka dni przed zawodami.

O tej porze roku zwykle jest dużo ludzi, ale nie tym razem. Zupełna pustka, ale to taka naprawdę zupełna. W ciągu dnia może ze dwa, trzy glajty pojawią się w powietrzu. Nie ma jak się dostać na Kobalę. To znaczy jest jak - samochodem, ale później pojawia się problem zwiezienia auta z góry. Trzeba lądować na górze a nie zawsze jest to możliwe.
Warun całkiem przyzwoity, nie jakiś rekordowy, ale do latania cały dzień a ja stoję pod górką i czekam. Żaden bus nie przyjedzie dla jednego pilota. Tzn. przyjechałby, ale nie uśmiechało mi się płacić 20 czy 25 euro za wjazd. Dlatego uciekam na Lijak - tam są Włosi i trochę lokalnych pilotów tak, że daje się zabrać na górę. Latanie na Lijaku jakie jest każdy wie, więc nie będę się na ten temat rozwodził.
Podsumowując część rekreacyjną wyjazdu, polatałem codziennie na Kobali (toplanding) i na Lijaku. Bez fajerwerków - ot poprostu polatałem.

W środę ruszają zapisy, spotykam Chińczyka, który był w Manilli w lutym i teraz przyjechał polatać w Europie. Na miesiąc. Nie wiem jak ci ludzie to robią, że tak sobie jeżdżą...

Na początku miła niespodzianka. Wpisowe, mimo, że nie zapłaciłem z wyprzedzeniem mam za 50euro a nie jak było mówione za 65euro. Trochę niepokoi niewielka liczba pilotów, ale Słowenia jest tak małym krajem, że nikt nie zadaje sobie trudu przyjeżdżać dzień przed imprezą skoro w dwie godziny można przejechać kraj wzdłuż czy wszerz.

Następnego dnia pojawiają się piloci. W sumie wystartuje 27 zawodników. Dzień zapowiada się ładnie, jedziemy na Stol. Zostaję zaproszony do rady pilotów. Bardziej na zasadzie czwartego do brydża, ale zawsze. Konkurencja niecałe 63km. Po Stolu i po dolinie. Dość techniczna jak i pozostałe w tej edycji zawodów, z powodu niebezpieczeństwa burz. Ground start - znaczy czas rusza w momencie otwarcia okna. I tu pierwszy zonk - mega węzeł w linach, ale to taki, że 25 minut zajmuje mi rozplątanie. Startuję ostatni, podczas gdy peleton ma przeleciane już 12km i wraca właśnie z 1 PZ przy granicy włoskiej do Tolminu. Nic to - plan mam taki żeby oblecieć trasę. No i oblatuję. 19 pilotów na mecie, dwa pierwsze miejsca dla Valiców (z tego to oni sami się już śmieją), ja 17. Jak się później okaże to był najlepszy dzień, konkurencja niedoszacowana bo można było rozłożyć 100km i to wgłąb gór. Ok. 14 podstawy podniosły się bowiem na 2500m by godzinę później być już na 2800m.

Piątek wita nas niższymi podstawami, prognoza do 1600m. Ground start ze Stolu, znowu technicznie, 47km, z punktem zwrotnym nad Idrskiem (to tam gdzie Jazbec). Trzeba odlecieć od gór, podczas gdy nawet przy nich nie jest łatwo się utrzymać z powodu 70% pokrycia. Dziś już nie mam węzłów w linach, startuję max 40sek po otwarciu okna i... tyle ich widziałem. Goście latają z zamkniętymi oczami, jakby mieli opcję na każdą pogodę. Nie wspominając, że speed to oni mają chyba wciśnięty fabrycznie.
Na mecie znowu 21 pilotów, ja też. Przedostatni. Pierwszy oczywiście Valic - nie ma większego znaczenia który. Wieczorem burza i deszcz.

Sobota - konkurencja odwołana. Powód - podstawa na wysokości startu, więc latamy trochę po grani i lecimy do Kobaridu. Wieczorem relaks na Kobali, żagieleczek z termiczunią dają latać do Glavy - to ta góra z krzyżem powyżej Kobali. Pojechaliśmy na dwa auta, ale tak mi się spodobało lądowanie na szczycie, że i tym razem po godzinie balonowania zrobiłem toplanding i zwiozłem auto ku uciesze Mateja, z którym się tam wybrałem.

Niedziela - dziś zakończenie. Jest szansa na fajną konkurencję po chłodnej i bezchmurnej nocy. Niestety podstawy o jakieś 150m wyżej niż dzień wcześniej. Do tego planowane lądowanie w Dreżnicy, gdzie ma być Polenta Party nie wyszło, bo rolnik nie skosił na czas trawy przy kościele gdzie jest lądowisko.
Konkurencja 59,5km - trzy PZ na Stolu żeby nie paść i natłuc trochę kilometrów, w tym dwa PZ w środku doliny (żeby było łatwiej) później most w Volarje pod Mrzlim Vrhem, safety point Planica i boisko szkolne w Kobaridzie. Start - jak zwykle na hurra. Dziś nie odpuszczam - ładuję się w największy tłum i zaraz po starcie robię zdjęcia, żeby udokumentować że chociaż raz leciałem w peletonie. Później standard zanim dolatuje Nad Ohoje najlepsi już wracają z 4km przewagą :-) ale widzę też że sporo pilotów jest bardzo nisko a słońca nie ma, wszystko prawie całkowicie zakitowane przy grani. Duszno i wilgotno.
Ta konkurencja pokrzyżowała szyki wielu pilotom, nawet Ci naprawdę dobrzy padali zanim jeszcze odlecieli ze Stolu. Na mecie tylko 6 pilotów, wygrał Primoż Podobnik, Valice drugie i trzecie miejsce. Padam na 46km i to daje mi 12 lokatę tego dnia.

W klasyfikacji generalnej duet Valic - Valic rozdzielony został przez Podobnika.

Spostrzeżenia:
Nie dajcie się oszukać, że lokalne zawody to jakieś pitu pitu. Słoweńcy są jak latające maszyny i nie ma dla nich różnicy na jakich zawodach się ścigają. Do tego nie są nadęci jak niektórzy nasi zawodowcy.
Można zorganizować zawody za 50eur z wywózką na start, która zajmuje 60min (normalnie kosztuje to 10eur/os) i zwózką z trasy, lunch pakietami, koszulką, Polenta Party z winem do oporu, prognozą pogody, sprawną obsługą, umówionymi zniżkami dla zawodników w knajpach i na polu namiotowym itp. Nie musi to kosztować od razu 150euro.
Ground start jest fajny tylko trzeba się przemóc. Tak samo jak z lądowaniem na szczycie.
Dawno nie wróciłem tak zadowolony i zrelaksowany mimo, ze rekordy nie padały a pogoda nie była niewiadomo jaka. Udało się polatać ok. 180-190km w ciagu jakiś 15h spędzonych w powietrzu.

Polecam.

© Tomo

PS. Więcej zdjęć z tych zawodów w Kobarid znajdziesz w Galerii.

 

Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Joomla Template, mysql tables. Valid XHTML and CSS.