Home Rekreacja Ciemną nocą
Ciemną nocą PDF Drukuj Email
Wpisany przez Tomo   

Tydzień temu nie wyszło, ale tym razem się udało. Po nienajlepszych holach, z bocznym wiatrem w ciągu dnia wieczorem zgodnie z prognozą podwiewa już lekko wzdłuż pasa. Zaczynamy ok. 21:30 gdy jest całkiem ciemno. Cztery samochody, stojące po dwa naprzeciw siebie, wyznaczają linie, pomiędzy którymi będziemy lądować. Wyciągarka oświetlona osobno. Do skrajnych komór glajta wrzucamy migające światełka rowerowe – białe z lewej, czerwone z prawej i jazda, jazda, jazda. Na dole absolutna ciemność i nieprawdopodobna atmosfera, której ducha mam nadzieję uda się przekazać w filmowym klipie z tego wydarzenia (może wkrótce się ukaże). Wystarczy powiedzieć, że niemal absolutna ciemność pożera wszystko, co znajduje się w odległości >20m od obserwatora. Efektu dopełniają reflektory samochodów, w świetle których odbywają się starty.

Rysunek poglądowy.

Legenda: 1 - wyciągarka; 2 - oświetlenie wyciągarki (Alfa Romeo); 3-4 - pierwsza linia ograniczająca lądowisko (światła z Opla i VW); 5-6 - druga linia oświetlająca startującego (światła ciągnika Zetor i BMW); 7 - pilot z czołówką na kasku, 8 - migające lampki rowerowe (biała i czerwona) w stabilach glajta leżacego na plandece (bo rosa na trawie); 9 - kierownik startu; 10 - kolejka paralotniarzy do liny z funkcją pomocników KSa.

No właśnie... starty. Niby starzy wyjadacze, startujemy sobie z bocznym wiatrem jakby nigdy nic, ale gdy zapada ciemność wyobraźnia zaczyna pracować. Przewidując nieprzewidywalne decydujemy się użyć do lotów szkolnego Nemo o uniwersalnym rozmiarze dla pilotów płci męskiej – tak na wszelki wypadek. Jedyna kobieta z dzisiejszych „nocnych marków” - Aneta wybiera swojego glajta UP Kantegę (takiego, jaki widnieje na rysunku poglądowym). Mimo iście ARTystycznej atmosfery daje się wyczuć pełną koncentrację przede wszystkim pilota, później kierownika startów oraz jak się za chwilę okazuje wyciągarkowego, który holuje niemal całkowicie na czuja. Oczywiście coś tam widzi, że miga, ale nie mając punktów odniesienia tak naprawdę może polegać tylko na intuicji. Tego wieczora Bogdan odwalił kawał dobrej roboty i widać jak cieszy się z naszej radości gdy się zwijamy.

W każdym locie stosujemy radio z PTT, nienaturalnie intensywna korespondencja podczas holu jest czytelna i rzeczowa. Pełna współpraca z wyciągarkowym. Po wyczepieniu włącza się gadane. No bo jak ma się nie włączyć gdy powietrze ciepłe, wczesonojesienne spokojnie unosi 500m nad ziemią a opadanie na szkolnym „kowadle” gdzieś około 0,2 – 0,5 m/s. No i ten zapach.

W oddali światła Ciechanowa. Pomarańczowo-brązowy księżyc, który przed chwilą schował się za lasem widać teraz nisko nad horyzontem przecięty nocnym obłokiem. Za to w dole absolutna ciemność. Skręcam delikatną spiralę i po dwóch, trzech zwitkach całkowicie tracę orientację. Po chwili odnajduję w tej czeluści lądowisko oświetlone reflektorami samochodów. Niby nic specjalnego – każdy kto miał okazję lecieć samolotem po zmroku zna te widoki. Jednak jest w tym jakaś mistyka i dopełnienie ARTmosfery panującej tam na dole. Lądowanie to już tylko formalność.

Lądujący glajt.

Tak wyglądałoby zdjęcie lądującego nocą paralotniarza.


W lotach nocnych udział wzięli (w kolejności lotów): Tobi (spoza Rohački), Sław, Tomo, Jaro (spoza Rohački), Aneta i wyciągarkowy Bogdan (spoza Rohački) oraz kilku bezimiennych pomagierów.

© tekst Tomo grafika Sław

UWAGA: ten materiał nie jest zachętą ani instrukcją. Jeśli będziesz tego próbował, robisz to na własną odpowiedzialność!

 

Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Joomla Template, mysql tables. Valid XHTML and CSS.